Galeria

Kontakt

na masaże umawiamy się
telefonicznie

Danusia 502 78 29 76
Jurek 502 25 66 69

manawa@manawa.pl
jerzy@manawa.pl

Najbliższe kursy

  1. Lomi Lomi Nui – KINO MANA (0119)

    09.01.2019 - 13.01.2019
  2. PeLoHa w Warszawie (0219)

    08.02.2019 - 10.02.2019
  3. Lomi Lomi Nui – KINO MANA (0319)

    06.03.2019 - 10.03.2019

…Napotkałam na swej drodze…tęczę…

W ostatni marcowy dzień, który poczęstował Warszawę przenikliwym wiatrem i deszczem, zamarzającym w płaty mokrego śniegu, napotkałam na swojej drodze … tęczę. Świetlisty most, rozpostarty nad rzeką zmartwień, zwątpienia i naszego lęku codziennego. Jak u Simona i Garfunkela „Bridge over troubled water”… Oto, czym jest dla mnie masaż PeLoHa.

Jego magię poznałam jesienią minionego roku, za pośrednictwem Danusi i Jerzego. Stało się już nieomal regułą, że ta właśnie para pięknych dusz, otwiera przede mną nowe horyzonty samopoznania a co jakiś czas, daje mi twórczego prztyczka. Zwłaszcza wtedy, gdy uciekam od wysiłku dalszego rozwoju, w znaną i bezpieczną kryjówkę mazgajstwa i analizowania przeszłości – z obowiązkowym obwinianiem się o błędy i zaniechania. I tym razem, mail od Adamczyków informujący o przyjeździe Mary i Alana Earle do Polski, zastał mnie w czarnej dziurze zwątpienia w moc pozytywnego myślenia, opiekuńczość aniołów i sens mojego zaangażowania w Lomi Lomi i PeLoHa…

Zaczęłam od ponownej lektury książki Mary. To jak intymna rozmowa z kimś bliskim i kochającym. Uniwersalne przesłania podane są nie jako prawdy objawione, ale zaledwie zarys ścieżki, którą czytelnik może wybrać i rozważyć. Wszystko bez cienia patosu, bez grama pychy. Mądrość Mary(nie tylko ta pochodząca ze sfer transcendentalnych, ale ta kobieca, życiowa) oczarowuje skromnością i empatią. Nie straszy, nie osądza. Przytula do serca. Kreuje miłość na jedyny imperatyw ludzkiego życia i postępowania. Czytając tę książkę po raz pierwszy, westchnęłam sobie, że cudownie byłoby poznać jej autorkę, zadać pytania, na które moje serce nie znajduje odpowiedzi. I proszę…Zamówienie jakoś dotarło do niebieskiej kuchni. Spotkałam się z Mary w uroczym i przyjaznym domu Danusi i Jerzego. I zostałam przytulona do serca – metaforycznie i dosłownie. Co dziwniejsze, już następnego dnia po naszej rozmowie, w moim życiu zaczęły wydarzać się rzeczy zaskakujące. Sprawy o rokowaniach beznadziejnych okazały się mniej dramatyczne. Ja sama poczułam przypływ energii, zaczęłam się raczej skupiać na światełku w tunelu niż na tym, że „widzę ciemność”. I coś jeszcze, co trudno mi zdiagnozować ,jako że nie mam zdolności widzenia aury, słyszenia głosów i nie dana mi była żadna spektakularna manifestacja „nieznanego”. Jak dotąd… Rozmawiając ze mną, Mary siedziała tyłem do okna, przez które padało słoneczne światło. Nie wiem jak to możliwe, ale jej twarz jaśniała tak, jakby ten blask … wydostawał się jakoś z n i e j. Nie zza szyby. To j a siedziałam twarzą do słońca! Albo więc uległam złudzeniu optycznemu albo…zostałam obdarowana odrobiną czystego światła, uwagą świetlistej istoty…

Mary i Alan są jak Yin i Yang. Nawet fizycznie. Ona po macierzyńsku pełna, krągła, stworzona by ukochiwać, utulać.

Alan – brodaty, smukły, archetyp ascety. Lata praktyki jogi, masażu, harmonijnego kształtowania zarówno ducha jak i ciała – uczyniły go niezwykle sprawnym fizycznie, zadziwiająco giętkim. Jest jak doświadczony przewodnik, z którym bez wahania, z pełną ufnością udajemy się górskim szlakiem na szczyt w chmurach, bliżej Boga…

Szukając pełni, nie mogłam poprzestać na spotkaniu z Mary. Musiałam osobiście poznać drugiego z Pielgrzymów Światła.

Uczestnictwo w sesji masażu PeLoHa prowadzonej przez jego twórcę, Alana, było dla mnie jak wizyta w Świątyni Światła. Gościnne mury przedszkola 147 stały się sceną zachwycającej sztuki przekazywania ożywczej energii. Poprzez ciało – spragnionemu duchowi. Dla mnie było to jak spacer po łuku tęczy. To wielkie przeżycie obserwować masaż demonstrowany przez Alana. Emanacja spokoju, bezpieczeństwa, akceptacji. Pewność , skupienie, uwaga. Od pierwszego, powitalnego dotknięcia aż po zwieńczający dzieło, ojcowski pocałunek, złożony na czole masowanej. Jestem wdzięczna, że mogłam wysłuchać wskazówek i rad Alana. I za szansę doskonalenia swoich umiejętności pod kierunkiem dwóch nauczycieli! Obok Alana z pomocą spieszył i pomagał we wszelkich nieporadnościach – jak zwykle niezawodny – Jerzy. Myślę, że każdy z uczestników tych warsztatów wyszedł obdarowany. Tym, co przekazał i co w zamian zyskał. Ja otrzymałam spokój i ukojenie. W pewnej chwili zniknął spode mnie stół, przestałam czuć szorstki dotyk ręcznika. Byłam bezpiecznie zawieszona między ziemią a niebem, a w myśli rozbrzmiewały mi słowa: „mój kielich jest przeobfity…”Zniknął lęk, który od dawna mi towarzyszył… Dotyk PeLoHa sprawił, że moje światełko, ostatnio przygaszone, rozbłysło tęczowym blaskiem. Nie trzymam go tylko dla siebie. Jesteśmy jednością w świetle!

Lila

2006-2018 - Manawa.pl - Danuta i Jerzy Adamczykowie
Realizacja: Kamil Kozłowski